Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał (thriller) psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał (thriller) psychologiczny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2013

48. Charlotte Link - Wielbiciel








wydawnictwo: Sonia Draga 
tytuł oryginalny: Der Verehrer
data wydania: 9 maja 2013r. 
ilość stron: 424
okładka: miękka 
kategoria: thriller/kryminał 


Są książki, po których już na pierwszy rzut oka widać, że będą dobre. Są książki, które nie przyciągają uwagi zupełnie niczym, mimo że w środku mogą być wartościowe. Prawda jest taka, że każdy patrzy najpierw na okładkę i po kilku sekundach decyduje, czy chce się zagłębić w daną powieść czy też nie. Czasami odkłada ją na półkę, nie zaznajamiając się nawet z opisem. Czasami bierze ją w ciemno. W wielu przypadkach popełnia wielki błąd, o którym może nigdy się nie przekonać. 

Pierwszy raz spotykam się z twórczością Link, mimo że od dawna słyszałam już o tej autorce. Wiele osób ma o niej dobre zdanie, nie bez powodu jej książki są bestsellerami. Napisała łącznie 17 powieści, na podstawie kilku z nich zostały nakręcone seriale. Kogo nie kusi zaznajomić się z tak dobrym piórem, jak powiadają ludzie? 

W lesie niedaleko małej miejscowości w okolicach Augsburga znaleziono zmasakrowane zwłoki młodej kobiety. Policja i bliscy zamordowanej stoją przed prawdziwą zagadką, gdyż kobieta ta zaginęła bez śladu przed kilkoma laty. Dopiero telefon od jej znajomej z wakacji dostarcza pierwszych wskazówek dla śledztwa… Jednocześnie we Frankfurcie toczy się inna historia. Leonę, zadowoloną z życia redaktorką w wydawnictwie, ukochany mąż porzuca dla innej kobiety. To prawdziwy cios dla kobiety, która dopiero co była świadkiem samobójstwa.

Przyznam szczerze, iż opis zainteresował mnie średnio. Gdyby streszczenie obejmowało pierwsze dwa zdania, byłoby idealnie, bo w ciemno pragnęłabym dowiedzieć się, o co dokładnie chodzi. Ja sięgnęłam po tą pozycję tylko dlatego, iż koleżanka bardzo się nią zachwycała. Sądziłam, że czeka mnie przygoda z naprawdę dobrym kryminałem, wielką intrygą, dreszczami przeszywającymi ciało... Całość jednak nie odzwierciedliła moich wyobrażeń. 

Mamy tutaj do czynienia z kilkoma historiami, które, rzecz jasna, mają ze sobą coś wspólnego. Nie wiemy co, ale zgłębiamy się w nie, próbując skupić się na wszystkich elementach. Wszystko może okazać się ważne, a my, czytelnicy, zawsze chcemy rozwikłać zagadkę na własną rękę. Jedna historia dotyczy Lisy, siostry zamordowanej dziewczyny, która przez lata nie pojawiła się w domu. Lisa mieszka z umierającym ojcem, którym musi się zajmować, nie ma pracy i wygląda na to, że nawet znajomych. Przejęła się zabójstwem siostry, mimo że Anna się od nich odwróciła. Za wszelką cenę chce się dowiedzieć, kto za tym stoi. 
Flaki z olejem - tak można ocenić krótkie "rozdziały" z perspektywy Lisy. Nie wydarzyło się w nich interesującego, co mocno zaskoczyłoby/zszokowało czytelnika. Dowiedziałam się wprawdzie kilku przydatnych informacji, potrzebnych do interpretacji dalszej fabuły, ale to nie to, czego bym oczekiwała. 

Perspektywa Leony była bardziej rozbudowana, ponieważ to ona odgrywa tu istotną rolę. Wszystko zaczyna się od tego, iż znalazła się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. A może tak miało być? Może los chciał, aby była świadkiem samobójstwa? Leona nie może zapomnieć widoku kobiety, która wyskoczyła z okna. Całymi dniami i nocami się tym zadręcza, idzie na jej pogrzeb, poznaje jej przyjaciółkę, brata, byłego męża... Wszystko ma jakieś znaczenie. Nawet zdradza męża. 
Lecz dlaczego nie mogło być to napisane w bardziej interesujący sposób? Nie powiem, iż pomysł jest genialny, jednakże nawet z czegoś jedynie dobrego można stworzyć coś świetnego. 

I mamy jeszcze kilka rozdziałów z perspektywy Wielbiciela, który z wielką dokładnością stara się opisać swoje uczucie do Leony, swoje życie i wszystko inne, by książka naprawdę mogła stworzyć pozory thrillera psychologicznego. Właśnie - pozory. Nie ma wątpliwości, jaki jest Wielbiciel. Jego słowa mówią same za siebie. Jego czyny mówią same za siebie. Swoją drogą jest bardzo przebiegły i zawzięty, lecz niestety nie zdobył mojego serca. Kolejne kartki opisywane z jego perspektywy odwróciły moją uwagę od wlekących się zdarzeń z życia Leony i wprowadziły większe zainteresowanie całą powieścią. 

Jednak nie tylko z perspektywy tych osób toczy się akcja. Wątki są przeplatane, lecz nawet to nie stwarza wielkiego napięcia. Wszystko ma główny związek z jedną osobą, od niej odchodzą jedynie cienkie gałęzie łączące resztę bohaterów. I w gruncie rzeczy tak właśnie powinno być w powieści, prawda? Jedna osoba, która zaważy nad całym życiem innych. Lecz dlaczego mnie to nie zainteresowało? 

Przez chwilę miałam wrażenie, iż czytam za dużo książek o podobnej tematyce - potem wszystkie wydają mi się podobne, a pomysły przereklamowane. Z jednej strony owszem, może tak być. Z drugiej jednak przecież są thrillery wręcz zwalające z nóg. Więc moja teoria niezbyt by się przyjęła. Ponadto mojej rodzicielce spodobała się owa pozycja, a ona czytuje książki dłużej ode mnie. Przede wszystkim fabuła nie jest przerażająco interesująca, a wręcz powiedziałabym nudna. Dlatego czytałam "Wielbiciela" stosunkowo długo. Sposób pisania również nie powala, jest przeciętny. Dialogi momentami są ciekawe, ale naprawdę, jestem zdania, iż mogłoby być jeszcze lepsze! Powiedziałabym nawet, iż autorka mogłaby wprowadzić więcej wątków. Więcej zagadek. Więcej tajemniczości. Bo to, co zostało wymyślone do tej pozycji, było słabe. 

Nie powiem, iż książka jest totalną klapą, bo nie jest. Ale fakt faktem nie zachwyca. Miałam nadzieję, na więcej opisów związanych z tym psychologicznym thrillerem, lecz skoro autorka tego nie przewidziała, pozostaje mi uszanować jej decyzję. Jak dla mnie 4/10

poniedziałek, 22 lipca 2013

37. Psychoza - Robert Bloch






wydawnictwo: Książnica 
data wydania: 2008r. (data przybliżona) 
ilość stron: 160
okładka: miękka



„Nienawidzisz ludzi, bo boisz się ich, prawda? Zawsze się ich bałeś, od małego. Wolałeś siedzieć przy lampie i czytać. Robiłeś to już 30 lat temu i robisz to nadal. Chowasz się za okładkami książek.” 


Motel na odludziu. Ustronne miejsce, idealne do zatrzymania się, by odpocząć w czasie dłuższej jazdy. Norman Bates zajmuje się motelem. Nie jest mężczyzną odważnym, nigdy się nie ożenił, ludzie określali go jako mamisynka. Pewnego wieczoru przyjeżdża dziewczyna, która szuka pokoju na noc. Norman chętnie jej go wynajmuje i widząc, że dziewczyna przejechała kawał drogi, jest zmarznięta i głodna, zaprasza ją na kolację do domu na wzgórzu. Po posiłku dziewczyna udaje się do swojego pokoju, którego już nigdy nie upuści żywa. 
Nikogo nie było w motelu.
Nikt nie przejeżdżał tamtą drogą. 
Panowała cisza. 
Norman nie mógł tego zrobić. 
Norman był zbyt nieśmiały, aby odważyć się popełnić morderstwo. 

Czytałam tą książkę już jakiś czas temu i dokładnie pamiętam, że wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Jednak jak to z moją pamięcią bywa, szybko zapomniałam jej fabułę, więc postanowiłam jeszcze raz zaznajomić się z "Psychozą". Muszę przyznać, że za pierwszym razem chyba podobała mi się bardziej, ale to tylko dlatego, iż nie byłam jeszcze "doświadczona" w czytaniu. Teraz, po przeczytaniu mnóstwa kryminałów, wywarła na mnie jedynie dobre wrażenie. 

"... morderstwo to przecież okropna rzecz i nawet jeśli jest się trochę nienormalnym, można zdawać sobie z tego sprawę. "

Cała fabuła jest ogółem interesująca i zagmatwana. Autor bardzo dobrze tworzy intrygę, myli czytelnika, nasuwa mu mylne wnioski. Pod względem pomysłu jestem mile zaskoczona - naprawdę udała się Blochowi ta książka. Nie jest ona jednak aż tak dopracowana i aż tak dobrze napisana, abym była z niej zachwycona.    Opisy czasami są nużące i nie trzymają w napięciu tak, jakbym oczekiwała. Postaci były słqbo opisane i wszystkie takie same. 

Mimo wszystko jednak książka mi się podobała i na pewno muszę obejrzeć film. 7/10