Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelly Creagh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kelly Creagh. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 maja 2013

21. Nevermore: Cienie - Kelly Creagh






wydawnictwo: Jaguar 
data wydania: 17 października 2012r. 
tytuł oryginalny: Nevermore: Enshadowed 
ilość stron: 385 
okładka: miękka z zagięciami 



Pisząc tą recenzję, mam nieopartą pokusę iść jeszcze spać. Wstałam jakiś czas temu i powinno już odechcieć mi się spać, ale powieki nadal mam ciężkie... Dzisiejszej nocy coś mi się śniło. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, prawda? Moje sny nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Sny Isobel również, jednak one są trochę inne... Pozwalają jej przenieść się do zupełnie innego świata, który istnieje. Nie tylko w głowie Isobel. Gdzieś jest. Nie wszyscy mają do niego dostęp. Nie wszyscy też mogą się z niego uwolnić...

„- Czy… Czy cokolwiek z tego jest rzeczywiste? – spytała. – Czy ty jesteś rzeczywisty? 
Podniósł dłoń do jej policzka, jego palce musnęły jej skórę.
 - Nawet jeśli to wszystko jest snem – szepnął – to ja nim nie jestem.”

czwartek, 28 marca 2013

13. Nevermore: Kruk - Kelly Creagh







wydawnictwo: Jaguar 
data wydania: listopad 2011r.
ilość stron: 456 
okładka: miękka 



Uważaj, czego pragniesz... Możesz to otrzymać. 

Wszyscy chodzili kiedyś do szkoły. Albo nadal chodzą. Poznajemy wielu ludzi, jedni zostają w naszym życiu na długie lata, o innych szybko zapominamy. Po skończeniu szkoły często nie utrzymujemy kontaktu z osobami, z którymi niegdyś rozmawialiśmy codziennie. Taka jest już kolej rzeczy. Ale co z tymi, do których się przywiązaliśmy? Jak bardzo zmienią nasze życie? 

Isobel jest zwykłą nastolatką. Ma przyjaciół, przystojnego chłopaka, jest w drużynie czirliderek, uczy się dobrze... Pewnego dnia na angielskim nauczyciel organizuje pracę w parach - każda z nich musi przygotować jakiś projekt. Pech chce, że Isobel trafia na dosyć dziwnego chłopaka z dziwacznym wyglądem. Varen. Nie ma ochoty z nim współpracować, ale też nie ma wyboru. Podchodzi do niego i całego zadania z wielką niechęcią. Ale tylko na początku. I tylko na początku wydaje się, że będzie to zwykła obyczajówka. Ale nie. Dzieje się coś jeszcze. Coś paranormalnego, czego Isobel nigdy wcześniej nie doświadczyła. Coś, co przewróci jej życie do góry nogami. Czas ucieka, a ona musi zmierzyć się z nieznanym, aby uratować... 

Dużo słyszałam o tej książce, mimo że nie zwracałam na nią szczególnej uwagi. Sądziłam, że tak czy siak po nią nie sięgnę. Jednak pewnego dnia zobaczyłam ją na półce u koleżanki i stwierdziłam, że ją pożyczę. W planach miałam nudny wieczór, więc ta pozycja byłaby idealna. Przynajmniej tak stwierdziłam. Ale jak się okazało, przeczytałam tylko połowę, a dokończyłam rano. Czy mi się podobała? Czy warto było poświęcać jej czas? Hm... 


„Z doświadczenia wiem, że ci, którzy budzą lęk, z reguły wiedzą, co robią.” 

Postać Isobel jest przereklamowana, tak samo jak cała jej otoczka. Lubiana dziewczyna, przyjaciele, którzy się od niej odwrócą, wysportowany, również lubiany chłopak, który ma konkurencję, czirliderki... Nieraz już spotkałam się z takim czymś. I jest to oczywiście rzecz, która bardzo mi się nie spodobała. Jednak nie twierdzę, iż całość jest taka typowa, owszem, zdarzają się rzeczy, które odbiegają od te normy (nie mam na myśli tych paranormalnych). Jednak jeśli chodzi o Isobel samą w sobie, to podoba mi się jedynie jej imię. Jednakże postać Varena mi się spodobała. Autorka chciała zrobić z niego bohatera naprawdę tajemniczego i udało jej się to. Zaś cała ta paczka jej "przyjaciół"... beznadziejna. Ludzie, którzy wyśmiewają się ze wszystkich, robią im na złość, "bujają" się po szkole... Oczywiście nie spodobali mi się, ale wiem, że tak miało być, więc nie uznaję tych postaci za jakiś minus. 
Minusem zaś może być styl pisania autorki. Jest on za prosty, lecz jednocześnie za trudny. Bywały momenty, że wręcz nie mogłam przebrnąć przez jakiś kawałek tekstu. I zdarzało się to dosyć często. Ponadto, moim zdaniem, pisarka mogłaby bardziej wykreować główną bohaterkę. A co do fabuły... "Nevermore: Kruk" to książka z gatunku, po który nie sięgam często, więc nie jestem w nim dobrze obeznana. Jednakże w tym wypadku do pomysłu nie mam zastrzeżeń - jest dobry. Ale gorzej z wykonaniem, ponieważ p. Kelly nie wyraziła w powieści wszystkiego, czego bym oczekiwała. I nie zmienia nawet tego fakt, że powstała druga część - tego czegoś i tam na pewno nie będzie. Czym jest to coś? Iskierką, która sprawiałaby zafascynowanie książką. Plus coś, czego sama nie potrafię określić. 


„Jeśli odwrócisz się do mnie plecami, nie zostawisz mi wyboru, też będę musiał się odwrócić. Tylko tak dalej, a staniemy się przeciwnikami.”

Książka sama w sobie jest interesująca. Tak, nie porywa, ale interesuje. Zdarza się, że akcja toczy się naprawdę powoli, albo pojawiają się niepotrzebne wątki, jednak kiedy w końcu zaczyna się coś dziać, zapomina się o tych nieciekawych stronach. Nie czyta się jej bardzo szybko, co tłumaczy poprzednie zdanie, jednak też nie dłuży się. Czytałam ją w średnim tempie, że tak się wyrażę. Ach, no i muszę dodać, że bardzo podobała mi się postać, która wypowiedziała powyższe słowa w cytacie. Ale ją musicie sami poznać. ;]

Jak ją oceniam? Dobrze. Jeśli chodzi o skalę jest to 6/10. Pomimo że nie jest rewelacyjna, to druga część już na mnie czeka. Jednak muszę przyznać, iż "Nevermore: Kruk" zakończyła się źle, a raczej w złym momencie. Przynajmniej według mnie. Chociaż z drugiej strony zachęca do sięgnięcia po następną książkę tej autorki. Może akurat okaże się lepsza niż pierwsza część? Zobaczymy. 



I na koniec zdjęcie autorki. Zgodzicie się ze mną, że ma fajne okulary? :)